Spojrzałem za okno pociągu. Jeszcze pół godziny i dojadę do akademii. Wiem, że moje konie są bezpieczne w specjalnym wagonie, lecz i tak ciągle się denerwuję. Do głowy przychodziły mi najróżniejsze czarne sceny. "Dość Jake. Przestań o tym myśleć" powiedziałem sobie w duchu. Chwyciłem jakąś książkę, która leżała obok mnie. Starałem się ją przeczytać lecz na marne. Słowa rozmazywały mi się przed oczami. Denerwowałem się. W sumie nie wiem czy. Chyba wszystkim po trochu.
Po około 40 minutach dojechaliśmy. Pospiesznie ruszyłem w stronę koni i wyprowadziłem je z wagonu. Od peronu do akademii było 10 minut marszem więc ruszyłem razem z moimi wierzchowcami. Happy jak zwykle rwał się do galopu. Nord szła spokojnie. Z wdziękiem i gracją. Haske dreptała za większymi końmi. Gdy już doszliśmy odstawiłem konie do stajni a sam poszedłem się zameldować. Mój domek był bardzo ładnie urządzony. Położyłem koło szafy walizki i położyłem się na łóżku. Wciągnąłem powietrze i przymknąłem oczy. Po chwili odpoczynku postanowiłem popracować z Happy'm. Przebrałem się w czarne "robocze" bryczesy. Wyszedłem ze swojego domku. Skierowałem się w stronę stajni. Na powitanie moje konie cicho zarżały. Reszta rumaków skierowała głowy w moją stronę. Zmierzwiłem grzywkę mojego ogiera. Założyłem mu ogłowie. Już zamierzałem zakładać siodło, gdy zauważyłem, że nie mam podkładki. Bagaże moich koni leżały na drugim końcu stajni. Skierowałem się w tamtą stronę. Pochyliłem się nad walizką by wyciągnąć podkładkę. Gdy wstawałem niechcący kogoś potrąciłem. Odwróciłem się w stronę tego kogoś. Była to dziewczyna. Najprawdopodobniej wychodziła z boksu swojego konia.
-Najmocniej cię przepraszam-powiedziałem nieśmiało podając jej rękę by mogła wstać.
<Jakaś dziewczyna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz